• 1

    1

  • 2

    2

  • 3

    3

  • 4

    4

  • 5

    5

  • 6

    6

wielka sowa2

W I połowie XVI wieku właściciel majątku w Burkatowie Melchior von Seidlitz zdecydował się sprzedać wioski, czy też osady, leżące na południe od najwyższych szczytów Gór Sowich, bogatemu właścicielowi Książa Conradowi von Hohbergowi (dopiero od XVII wieku rodzina ta pisała się Hochberg).

 

Anonimowy autor Kroniki Głuszycy wymienia wśród tych wsi również Sierpnice, gdzie stał kościół ufundowany przez rodzinę von Seidlitz. Pisał on: „W 1592r. pan Melchior von Seidlitz przekazał panu Conradowi Von Hohberg lenno nad kościołem w Sierpnicy. Pan Conrad von Hohberg z tego też powodu nakazał wymienić podłogi i ławki w tejże świątyni.” Data 1592r. stanowiła pierwszy akt sprzedaży rozległych terenów najwyższego pasma Gór Sowich i stopniowej utraty tego rejonu dla majątku w Burkatowie. Ostatecznie własnościa von Hohbergów (następnie von Hochbergów) stały się one w 1606r. kiedy to Burkatów należał do Wyglasa von Schindela. Kronikarz głuszycki zanotował na ten temat następującą wzmiankę: „W 1606r. Conrad von Hohberg , pan na zamku Książ, zakupił od dziedziców na Burkatowie Sierpnicę [prawdopodobnie chodziło tu o resztę wsi, która podlegała jeszcze pod majątek w Burkatowie], a wraz z nią wielkie Góry Sowie”. Układ sprzedaży zawierał jednakże jedno ciekawe postanowienie, iż właściciele majątku w Burkatowie zostawiają sobie prawo letniego wypasu swego bydła w najwyższych partiach Gór Sowich. Prawo to było przestrzegane, skoro kronikarz głuszycki pisze, iż „spadkobierczynie Wyglasa von Schindela, panny z Burkatowa, sprowadzały na wypas swe stada”. Z czasem jednak opłacalność tego rodzaju gospodarki znacznie spadła i „do Sierpnic sprowadzano stamtąd jedynie po dwie lub jednej sztuce na wypas”. Prawo to w późniejszym czasie również wykupione zostało przez von Hohbergów.

Kronika Głuszycy ujmuje te kwestie w następującym stwierdzeniu: „Prawo to pozostało w mocy aż do dnia dzisiejszego {czyli do II poł. XVIII wieku], gdyż co roku chłopi z Sierpnicy muszą latem odbierać bydło na wypas z majątku w Książu, a dzieje się to w okresie od św. Jerzego do dnia św. Marcina i dotyczy to żółtej rasy bydła”. Dzięki zapisce tej dowiadujemy się o kolejnej, nieznanej funkcji terenu Gór Sowich-podobnie jak tereny alpejskich lub tatrzańskich łąk, bądź też bieszczadzkich połonin, służyły one za obszary wypasu. Naturalnie nie każdy miał prawo do korzystania z tutejszych pastwisk, lecz mogli to robić jedynie ci, do których opisywane pasmo górskie należało , a zatem właściciela majątku w Burkatowie, a następnie panowie na Książu. Ciekawe jest, iż pod pojęciem letniego wypasu rozumiano w owym okresie czas od dnia św. Jerzego, a zatem od 23 kwietnia, do dnia św. Marcina, czyli do 11 listopada. Nie można nie dostrzec w tym wypadku dość sporych odległości, jakie pokonać musieli poddani majątku w Burkatowie pędzący stada należące do właściciela ziemskiego na ich letni wypas. Odległość ta w prostej linii wynosi około 15 km, a przecież pastuszkowie musieli gnać stada doliną Bystrzycy aż do Zagórza Śląskiego, a stamtąd ewentualnie prowadzić je przez dolinę Michałkowej lub, co wydaje się bardziej prawdopodobne przez Walim. Odległości z Książa do tego rejonu są naturalnie znacznie większe i dochodzą do kilkudziesięciu kilometrów. Była to już zatem nie lada wyprawa, która zapewne trwała kilka dni.

Co zatem stało się faktem, iż właściciele obu wspomnianych majątków decydowali się na tego rodzaju eskapady? Czy stała za Tym czysta chęć wyrażenia swej „pańskiej” woli i manifestacji , iż oto właśnie „ja” jestem panem tych terenów i korzystam z wszelkich praw przynależnych mojemu stanowi? Czy tez stały za tym bardziej pragmatyczne uwarunkowania, takie jak chociażby produkcja zdrowej żywności? I to w czasach, o których w ogóle nie znano jeszcze pojęcia ekologii? Pamiętać należy, iż łąki sowiogórskie obfitowały w owym czasie w liczne gatunki ziół, które dziś zgoła należą do rzadkości-być może ludzie owych dawno minionych wieków potrafili rozróżniać i cenić smaki i gatunki mięs, które pochodziły od zwierząt wypasanych na górskich halach, od tych, które trzymano w zagrodzie lub wypasano na nizinnych, często podmokłych obszarach. Na wiele pytań nie potrafimy dziś odpowiedzieć. A można by w tym miejscu mnożyć. Czy na przykład prowadzący wypas, zajmowali się dodatkowo produkcją wędzonych serów, podobnie jak czynili to „górale” w innych rejonach Europy? Na jakie napotykali trudności? Czy często zdarzało się, iż ich bydło rozszarpywały wilki, o których występowaniu wspominaliśmy w poprzednim odcinku naszej serii?

Dodaj komentarz

Komentarze obraźliwe, niecenzuralne i nie na temat będą usuwane. Administratorzy nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy


Kod antyspamowy
Odśwież

Harmonogram wywozu śmieci 2017r.

smieci 2017ri

Poprzednia nasza strona 2005r.-2014r.

Copy Right © 2015 Burkatów